Nie ma zgody na oczernianie Radomia!
W dniu tym tygodniu ukazał się szkalujący miasto i radomian artykuł „Radom leży w depresji” w dodatku do ogólnopolskiej Gazety Wyborczej „Duży Format”. Jesteśmy ponoć najnieszczęśliwszym miastem w Polsce. Bliżej nieznane dziennikarki nie tylko mojej osobie, ale jak się nieoficjalnie dowiedziałem również lokalnym dziennikarkom Gazety, poświęciły dużo miejsca na przedstawienie opinii radomian o naszym mieście i nas samych. Punktem wyjścia do tego skandalicznego artykułu była „najnowsza” (nota bene sprzed ponad 3 miesięcy!!!) „Diagnoza społeczna”. Okazuje się, proszę się nie śmiać, że 1% radomian jest podobno zadowolonych z życia. Tak wyszło badaczom. Wspomniany materiał jest wyraźnie tendencyjny i wygląda na pisany pod tezę. Przedstawiono bowiem tylko negatywne opinie o mieście. Nie wierzę, że nie ma w Radomiu nikogo, kto mógłby cokolwiek dobrego o mieście powiedzieć.
Tak więc w szerokim artykule, przy współudziale specjalistów od wszystkiego czyli radomskiego środowiska określającego się jako Kocham Radom (zupełnie nie pasuje to do konwencji artykułu), przedstawiają opinie „przypadkowo” jak sądzę spotkanych radomian o swoim mieście.
Nie będę tego żenującego materiału, który poszedł w całą Polskę cytował. Szkoda na to czasu. Generalnie autorzy przy współudziale bohaterów tak opisują NAS RADOMIAN i RADOM – miasto leży w depresji, jesteśmy smutni, nie ma pracy, jesteśmy nieszczęśliwi, marudzimy, nie chcemy rwać wiśni pod Warką, kolega pana Kluzińskiego nie znalazł pracy w instytucji miejskiej, panie łamią obcasy na Żeromskiego, nie rządzi u nas Jezus, mężczyźni to flejtuchy, kobiety nie potrafią się ubierać i używać kosmetyków, śmieją się z nas w Polsce, nie ma imprez kulturalnych, musimy wyjeżdżać do teatru do Warszawy, unoszą się nad miastem „kur…” (czyli przeklinamy), nie mamy klasy średniej itp. Jest tego znacznie więcej. Nie neguję tego, że problemy w mieście są. Mamy jeszcze wiele do zrobienia i nie wszyscy muszą się czuć zadowoleni i szczęśliwi. Przedstawianie jednak tylko takich opinii i wyciąganie na ich podstawie tezy, że Radom jest miastem ludzi nieszczęśliwych (i to praktycznie wszystkich) i opisanych jak w powyżej jest po prostu skandalem.
Nie życzę sobie jako mieszkaniec Radomia, jako prezydent i jako Andrzej Kosztowniak, żeby o moim rodzinnym mieście, sąsiadach, znajomych i wszystkich radomianach opowiadać i pisać w takiej konwencji. To rzutuje na obraz nas wszystkich, bez względu czy chcemy żeby nas tak przedstawiano czy też nie. Bohaterowie materiału niech mówią w swoim imieniu i jak pasuje im branie udziału w materiałach gdzie nas radomian pokazują jako brudasów, nieudaczników i nierobów to naturalnie mają do tego prawo. Jednak ja mam prawo protestować, bo to nie jest o panu X, Y, Z tylko o radomianach i mieście. Przykładanie się do pokazywania tak złego wizerunku Radomia wykracza moim zdaniem poza dobre obyczaje. Nie wiem komu zależy na tym, żeby Radom był ciągle „miastem z wyrokiem”? Komu zależy na tym, żeby torpedować wszystko to, co dobrego dzieje się w naszym mieście? Czy mam rozumieć, że skoro wszyscy tacy jesteśmy nieszczęśliwi, jest to rzeczywisty (wszak podparty badaniami jakiejś "Diagnozy społecznej") obraz miasta i radomian to takimi ludźmi są również profesorowie radomskich uczelni, biznesmeni, przedstawiciele świata kultury i sztuki, dziennikarze, sportowcy, generalnie WSZYSCY?
Takie można odnieść wrażenie po przeczytaniu tego materiału i chyba o to autorkom chodziło. Nikt nie pokazał drugiej strony medalu. Nikt nie pokusił się o przedstawienie pozytywnych cech miasta. Nie pasowało to widać do tezy. Autorki zrobiły wszystko żeby obraz wyłaniający się z materiału artykuł był nieobiektywny. Rokuję im wielką karierę w swoim fachu.
Najzabawniejsze w tym żenującym artykule jest jednak zakończenie, w którym czytamy: „PS Rozmawiałyśmy z 25 osobami, 20 z nich twierdzi, że są w Radomiu szczęśliwe, 2 są nieszczęśliwe, a 3 przywykły”. O co więc chodzi?
Ten artykuł jest dowodem na to, że potrzebujemy budowy silnej marki miasta, nowego wizerunku opartego na współpracy nas radomian. Powinniśmy umieć wspólnie protestować przeciw takim artykułom, powinniśmy reagować i nie być biernymi. Ten materiał poszedł w cały kraj. Możemy wydawać miliony złotych na promocję, bilbordy, reklamę a jednym takim artykułem można zepsuć wszystko, co pomału, ale jednak pozytywnego budujemy. Powtórzę, że nie twierdzę, iż jesteśmy cudownym miastem i wszystko u nas jest „naj”. Staramy się jednak wszyscy, żeby wyjść z marazmu i iść do przodu z wysoko podniesionym czołem. Chcemy budować nowy pozytywny wizerunek Radomia i radomian - ludzi przedsiębiorczych i bez kompleksów.
Mam nadzieję, że zostanę precyzyjnie zrozumiany. Nie ma mojej zgody na obrażanie mojego rodzinnego miasta i jego mieszkańców. Bez względu czy robią to dziennikarze z mediów centralnych czy innych albo sami radomianie.



















